|
Blog > Komentarze do wpisu
Drukarka i jaPopsułam drukarkę A tylko wymieniałam tusz! No ale, ja to potrafię. Niby wszystko było ok, aż tu nagle zdechła. Padła w niefajnym momencie, bo akurat miałam coś do wydrukowania, spieszyło mi się, a ona nic! Migały dwie lampki (fachowo zwane diodami) na zmianę to zielona, to czerwona. Wchodzę do Sieci szukając pomocy. A tam, na różnych forach ludzie tacy jak ja zaklinają drukarkę by w końcu ruszyła! A ona na to: mam cię w nosie. Miło. Po tygodniu kupiłam nową. Nie było innej rady. Popsułam ją! Do tuszów się nie dotykam. Instalujemy drukarke, testujemy... robi ksero, ale nie znajduje połączenia z moim kompem. Znowu, o ja głupia, po raz kolejny nie podłączyłam tego cholernego kabla! Brat ze mnie gni ( tzn. się śmieje). Ja mam dość tych wszystkich urządzeń. W końcu drukujemy, skanujemy i kopiujemy. Git. Działa. Parę dni później skanuję koleżance notatki. I co? I wisi! skaner nie działa. Szlag mnie trafił. Postanowiłam wykorzystać metodę informatyka: włącz-wyłącz. Poskutkowało. Działa. A ja na wszelki wypadek dodatkowo jobów nasadziłam (tzn. nazwymyślałam), by następnym razem nie robiła mi ona problemów. Nie robi.. (odpukałam w niemalowane) Mam tę moc. Obojętnie u kogo, jak zasiadam do komputera, wchodzę na internet... on się zawiesza! A ja przecież nic nie robię! Nic! Dziwnie to brzmi, ale mam chyba jakieś złe moce ;)) Bo gdy tylko odchodzę wszystko nagle działa... piątek, 27 listopada 2009, iperelka
Komentarze
2009/11/27 23:25:11
u mnie nie przeszło i coraz bardziej zaczyna mnie to irytować........
2009/11/28 01:17:06
ja mam tak samo ale jak jestem u kogoś, u siebie jakoś zawsze daje rade ;)
2009/11/28 11:51:42
To się zwie złośliwością rzeczy martwych.... lub po prostu ludzka niecierpliwość.
Mój syn gdy bardzo chce coś zrobić i zaczyna mu iść pod górkę jest w stanie spitolić wszystko. Im bardziej się stara, tym bardziej mu nie wychodzi. Ostatnio wymieniał baterię od prysznica. Ja stoję i obserwuję jak mu to topornie wychodzi. Proponuję jemu... "Hej ludek, bez nerwów, podłóż drugą uszczelkę i będzie OK." Niestety nie posłuchał. Zrobił się czerwony jak burak i siłuje się z tą nakrętką. Nakrętka oczywiście zrobiła trach a on rzucił kluczem. Usiadł i powiada ... "Tatoooooo..... zrób coś z tym. Ja się do czegoś takiego nie nadaję. Jestem stworzony do wyższych celów". Ależ oczywiście. :)))) 2009/11/28 19:49:21
viktor
taaa mój brat już po głosie mojego wołania poznaje, że coś jest znowu nie tak.. jak on się wyprowadzi kto będzie przychodził mi na ratunek?:) wayfinder u mnie to chyba niecierpliwość.... nie mam pojęcia dlaczego, ale jeśli chodzi o komp, to mi jej brakuje. Zazwyczaj się nie denerwuje.. heh ja też nie jestem chyba stworzona dla świata komputerowego ;)) |
|
ja z kolei psułam sprzęty AGD i zegarki na rękę....
potem przeszło ;)