|
Blog > Komentarze do wpisu
Gwara mojaZaletą nocowania w hotelach i schronisku młodzieżowym jest poznawanie nowych ludzi. Za każdym razem trafiam na inne osoby, z innych województw, studiujących coraz to inne kierunki. I za każdym razem zastanawiam się, z kim będę dzielić pokój. Jest to fajna odskocznia od męczącej podróży do Olka. Tylko za każdym razem wałkowane są te same pytania. Niedlugo będę się od razu przedstawiać jak w klubie AA: Mam na imię Magda, jestem z...,studiuję to i to.. a druga osoba odpowie, coś w stylu Klubu: miło Ciebie poznać. I weźmiemy się za ręce. Żart, ale ciekawa jestem reakcji drugiej strony. Zdziwiłam się, pytaniami o moje miasto. Ludzie są go ciekawi. Nigdy nie byli w Białymstoku, a i niewiele o nim wiedzą. W sumie ja też nic nie powiem np. o Bydgoszczy. Jednego są najbardziej ciekawi. Naszego śledzikowania. Jak ono brzmi i czy to prawda, że cały Białystok śledzikuje, no i jak jest z tymi żubrami. Nie zaciągam, więc nie mogłam tego zademonstrować i wytłumaczyć fenomenu mojej gwary. Znam tylko dobre dwa kawały, ale i te by zrozumieć wymagają zdolności zaciągania. A moja gwara.. sama w sobie jest śmieszna. Wszędzie poznam typowego Podlasiaka, po tym jak mówi, kiedy śledzikuje. No i te nasze białostockie zwroty: taryfa (taksówka), skiń (zdejmij), dalibóg (Bóg mi świadkiem), lelak, wiszczeć, zasynać, łachy (ubrania), rozbuwaj się (zdejmij buty), aligancki, apałonik (łyżka wazowa), banialuki (głupoty), bełtać (mieszać), brechać (głośno śmiać się), chabor (prezent, łapówka), durak (dureń), dziażyć (grać ostro), dźwi, fenar (siniak pod okiem), fifraczek (żakiet), farfocel, garki, gnić(śmiać się), habal, iść z buta (iść pieszo), jobów nasadzić (nawymyślać, znieważyć), kleić durnia, łypa (warga), na zaś (na później), nie zdzierżyć (nie wytrzymać), o tak o!, pochlopka (cieńka zupa), porwać, pójdziem, zrobim, przylimonić (walnąć, stuknąć), rozdziewaj się (zdejm ubranie), ryży (rudy), swołocz (drań), tamój, wchodziny, wcinać, za frajer (za darmo), zapojka, żulik (mały chłopczyk) itp... Rozumiecie te słowa, prawda? :D Nie zapomnę naklejki na jednym z białostockich samochodów. Ów samochód stał na olsztyńskim przejściu dla pieszych. A na zderzaku widniała pewna, bardzo ważna informacja: "Nie trąbić! Robim co możem!" To jest znak rozpoznawczy Podlasia!
wtorek, 24 listopada 2009, iperelka
Komentarze
2009/11/25 12:25:55
taryfa, aligancki, bełtać, brechać, dźwi, fifraczek, farfocel, garki, gnić, iść z buta, na zaś, nie zdzierżyć, o tak o!, porwać, pójdziem, zrobim, swołocz, za frajer, zapojka, żulik
Te znam i części używam. Chciałbym pomieszkać w Twoim regionie kilkanaście dni, od zawsze mnie interesuje. 2009/11/25 13:08:48
cane:
dobre :) znam też taki: -Zabiłem osiem ciem. - Ciem? - Kapciem! Zaciaganie można usłyszeć u ludzi spoza miasta. Też kiedyś trochę śledzikowałam, jak dużo czasu spędzałam na wsi. wszystkobedziedobrze: zapraszam. Tu jest cicho, spokojnie, zielono i ładnie ;) 2009/11/25 16:26:10
super wpis! w Białymstoku byłam, kilka osób znam- śledzikujących- urocze to jest :))))
kocham : "o takooooo!" częśc słów znam, ale większości nie- co to jest habal? :) 2009/11/26 15:51:44
Niektóre znam, ale nie wszystkie. Bo jestem z regionu, w którym się chodzi "na pole". :P
2009/11/26 19:12:33
niektóre są mi znane... ale reszta to jakiś kosmos :D:D:D chciałabym tego posłuchać na żywo :D:D:D
2009/11/26 19:39:57
hehehe u mnie na wsi są jeszcze kobiety, które mówią swoim językiem ;)
o! i jeszcze jest fajne słowo denko- deska do krojenia :D |
|
"- Gryzzli?
- Nie, strilali."
;)