|
Blog > Komentarze do wpisu
e-book.... czyli książka elektroniczna. Można ją sobie ściągnąć z internetu, można ją i kupić. Kiedyś byłam ciekawa ile jest ich w sieci. Zdziwiłam się, gdy znalazłam Mickiewicza, Prusa, Kochanowskiego, Leśmiana itp. Szukałam też tych nowszych książek. Znalazłam tylko poradniki. Po jakimś czasie poszperałam sobie ponownie. I są! Są książki współczesnych autorów, zbiór Coehla, książki Masłowkiej i nawet "Dom nad rozlewiskiem". Ściągnęłam, zaczęłam czytać... Niby jest tak samo.. ale nie poczytałam kartek, ich szelestu, nie mogłam się wygodnie ułożyć. Siedziałam przed monitorem w jednej pozycji i czytałam. Doszłam do 10 strony i porzuciłam lekturę. Wolę jednak standardowe książki. Alternatywą e-booków są audiobooki. W internecie jest ich naprawdę mnóstwo. I je wypróbowałam. Zadrżałam, kiedy usłyszałam, że ta książka jest nagrana w Studiu dla osób niewidomych. Ok. Zaczęłam słuchać. Pierwsza książka "Dziewczyna z perłą". Włączyłam ją wieczorem, do snu. Z początku dziwnie się czułam, gdy do mego ucha mówi pani, a raczej czyta mi książkę. Do tej pory to ja je czytałam. Wiecie co? Po drugim rozdziale już przyzwyczaiłam się do głosu lektora, a książka mnie wciągnęła. Pamiętam, że tamtego wieczora nie spałam do 2 nad ranem. Audiobooki się sprawdzają w podróży. Włączasz sobie mp3-trójkę i możesz sobie jechać te 5 godzin, a przy tym czas mija bardzo szybko. Ciekawiły mnie książki w języku niemieckim. Ile z nich zrozumiem, i ile razy będę sięgała po słownik. Nie znam jednak popularnych autorów i trudno było mi cokolwiek znaleźć. Jednak natknęłam się na audiobooka. Oczywiście ściągnęłam. "Nicht schon wieder al dente" Gaby Hauptmann. Książka napisana fajnym, lekkim językiem, a do tego z humorem. Lektorka mogłaby czytać trochę wolniej, ale po jakimś czasie i to już nie przeszkadza. Audiobooki są dobre, bo nigdy się nie zdąży sięgnąć po słownik, gdyż lektorka nie robi pauz, chyba że samemu się "książkę" zatrzyma. Ostatnio na maila dostałam niemieckiego ebooka. "Gut gegen Nordwind" Daniela Glattauer. Jestem w połowie i już nie mogę się doczekać końca. O ile nie wciągnął mnie „Dom nad rozlewiskiem” o tyle „Gut gegen Nordwind” przykuł mnie do komputera. Mimo wszystko najlepsze są książki tradycyjne, a audio- i ebooki są dobrą alternatywą od czasu do czasu.
środa, 04 listopada 2009, iperelka
Komentarze
2009/11/05 15:36:28
Kolega chciał mi niedawno pożyczyć "Przedwiośnie" jako audiobook, że niby mniej czasu mi zajmie. Może i racja, ale nie wzięłam - jeśli chodzi o książki jestem tradycjonalistką. ;) E-booków też nie lubię.
2009/11/05 23:27:10
potrafię czytac tylko z papieru...
a jak słucham, to się natychmiast wyłączam :D |
|
pozdrawiam