..... ja i mój świat....
sobota, 14 stycznia 2012

Oceny wystawione.. Kropka. Teraz czekają tylko rady pedagogiczne i dwa tygodnie laby.

Moj los w szkole oficjalnie jest niepewny, nieoficjalnie babka poszła na urlop wychowawczy. Skoro są już przecieki, dlaczego nic o tym nic nie mówi dyrekcja? Tajemnicza jak zawsze.. zwlekają do ostatniej chwili.. A ja na przekór nie spytam, skoro juz wiem :) Bo cierpliwa jestem, bo już wiem..

Przeżyć ten tydzień, zjazd na uczelni i odpoczynek.

Jak na FB: Lubię to!

środa, 11 stycznia 2012

Samopoczucie.. żal.. przyzwyczajenie.. chęć spotykania się z ludźmi...

 

Myśle, że częste wizyty na cmentarzu pomagają.. i czas robi swoje.. i dopiero kwiecień będzie tym złym okresem... no i marzec... czerwiec.. i całe lato.. Wszystko, wszystko z nią związane ...

Boję się tylko porządków..

Ale jest lepiej.

niedziela, 08 stycznia 2012

.. nowe postanowienia, nowe plany, nowe życie? 

Byłoby lepiej iść do przodu i idę.. trzy kroki w przód jeden w tył, ale zawsze do przodu. 

Święta, przerwa świąteczna, sylwester, nowy rok, szkoła, następne święta i tak czekając na ferie.

Nie planuję, nie postanawiam.. nie patrzę daleko w przyszłość. Chłonę dzień powszedni.. Od paru lat tak robię. Jak nie chłonę, marnuję okazje na zmianę. I jestem zła na siebie, że tak trudno jest się czasem samej  zmienić, a tak łatwo powiedzieć komuś "Pierś do przodu i pokonuj góry". Dawać rady? Owszem. Przyjąć je? Nie tak łatwo. 

Ameryki nie odkrywam.. jak zawsze.. ale autoanalizę zawsze przeprowadzam.. i nikomu o jej wynikach nie mówię.

Chciałbym wykrzyczeć to co czuję, ale nie potrafię! Emocje trawię w sobie... co jest złe i jestem tego świadoma.. i nie piszcie, "wyślij do mnie maila.. wygadaj się" bo tego też nie zrobię. Taka jestem i sie nie zmienię. Wiem, bo próbowałam. I choć czasem jest mi z tym źle, przyzwyczaiłam się do tego. I do mojej głupoty i to tłumienia emocji związanych z moją osobą.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Jak napisał w komentarzu Cane "Spoglądaj w twarze siedzących przy stole i uśmiechaj się.." tak też zrobiłam.. Wigilia była emocjonalna.. Droga do i z cmentarza wiodła przez łzy... Opłatek.. starałam się, ale się nie udało... Na szczęście obeszło się bez życzeń, prezentów i zbędnych słów. Usiadłam w dogodnym miejscu i uśmiechałam się..

Odliczałam czas do powrotu do domu. Czas mijał wolno, jak na złość.... Odliczałam nie dlatego, że Wigilia była zła... odliczałam, bo mimo iż spędziłam ją z najbliższą rodziną, nie miałam o czym rozmawiać z ciotkami, siostrami i braćmi..

Doszłam do wniosku, że oprócz miłej, wesołej i szczerej osoby obudziła się we mnie: zła pamiętliwość, złośliwość i rozgoryczenie.. Byłam zła na siebie, na te myśli krążące po głowie, bo przecież Wigilia to czas pojednania, spokoju... No ale godzić się z nikim nie muszę... Zostały tylko te złe wspomnienia, wspomnienia, które ja i moje otoczenie odbiera za złe i je rozumie... bo inni nie widzą w tym żadnego problemu.. Wspomnienia, które są gdzieś tam we mnie zakorzenione i czasem sama hoduje je w sobie. Zapytałam ojca jak długo ta pamiętliwość będzie trwała.. odpowiedź mnie zaskoczyła, bo czekałam raczej na słuszną reprymendę: "Oj długo.."

Następny dzień z "lepszą" częścią rodziny... Atmosfera zupełnie inna. Nikt przed nikim nie udawał... Zbędne uśmiechy były zupełnie niepotrzebne... To w ten dzień czułam się naturalnie...

Doszłam po raz kolejny do wniosku, że odgrywanie  przeze mnie tzw. szopki emocjonalnie oddala mnie od rodziny.. Bo nie wypada nie pójść na Wigilię do jakby nie patrzeć najbliższej rodziny.

Może kiedyś moje nastawienie złagodnieje? A teraźniejszość wygra z pamiętliwością... Może niepotrzebnie rozdrapuje stare rany i nie pozwalam się im zagoić? Może powinnam w końcu wykrzyczeć to co tłumiłam przez lata?  Bo przede wszystkim ja cierpię i źle z tym się czuję..

Na szczęście następne Święta 6 stycznia będą normalne..



czwartek, 22 grudnia 2011

Nie wysłałam żadnej.

I wcale bym się nie obraziła gdyby o mnie "zapomniano" w tym roku. Nie zapomniano...

Zarzucono mi, raczej poradzono, bym się nie odcinała od ludzi.. nie odcinam się... po prostu te święta sobie "olałam". Bo one nie będą ani wesołe, ani pogodne.  I zdrowe raczej też nie.

Kartki... Otwieram i czytam wydrukowane już wcześniej życzenia..  "Przeleciałam" wzrokiem krótki tekst i dotarłam do: "życzy.." Zero emocji. No dobra.. wszystkie powiesiłam w widocznym miejscu.. by pewnie mi przypominały, że sama nie jestem.

Ciasteczka upieczone, sernik mamy mam w planach...domowe porządki, ostatnie zakupy, łazanki.....  i Wigilia nie w domu...

 

Nie wysłałam kartki, ale mimo to życzę Wam spokojnych i zdrowych Świąt!

 

Silver: dostałam. Dziękuję :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91
Księga gości